czwartek, 13 września 2012

Bardzo długi post o niczym :)

Witajcie moje skarby kochane !!

Tak jak wczoraj Wam pisałam, miałam mieć spotkanie z moimi wariatkami. Spotkanie to oczywiście odbyło się. Tylko z jedną wariatka.
Z Kate :)
Moja Kate jest w moim wieku i ma córeczkę miesiąc młodszą od mojej Amelki .
Znamy się już ładnych kilka lat. Od klasy pierwszej technikum zawsze siedziałyśmy we cztery na końcu rzędu pod ścianą, bo rząd pod oknem przeważnie zajmowali chłopcy.
Kasia ( Kate ) siedziała przeważnie z Zuzanną, a ja z Olą. Dziewczyny zawsze przed nami .
Chyba do początku trzeciej klasy pilnowałyśmy się, tzn. nie przeszkadzałyśmy w lekcjach, byłyśmy dość grzeczne na korytarzach na przerwach. Lecz gdy tylko zaczęła się tak na dobre trzecia klasa poczułyśmy "wiatr w skrzydłach" he.
A tak na prawdę to nasze "odwalanie na lekcjach" wyglądało tak:


  • na każdej lekcji musiałyśmy coś jeść
  • tak samo pić
  • miałyśmy sobie bardzo dużo do powiedzenia ( aż wstyd się przyznać ale przeważnie rozmawiałyśmy o innych dziewczynach, dlaczego one boją się zjeść kanapkę na matematyce )
  • uwielbiałyśmy robić sobie zdjęcia ( na lekcji ) [ale tylko na lekcjach mniej ważnych :) ]
A nasze spotkanie wyglądało tak: poszłam do Kate, na niebotycznie wysokich obcasach, bo wiadomo jak spotkanie to spotkanie. Pomyślałam, że pewnie pójdziemy gdzieś na pizze albo na chińskie więc , jak to moja szwagierka mówi, "się wylaszcze". A tu niestety... wchodzę do niej do domu a Kate w dresach, nie ogarnięta, i tak nasze spotkanie zakończyło się na zwykłych plotach w domu. Ale warto było bo z Kate na prawdę nie widziałam się bardzo długo.
I tak właśnie się dowiedziałam, że moja kochana Kate w grudniu będzie mnie potrzebowała jako pomoc w wyborze sukni ślubnej.
Jak mi o tym powiedziała to aż mi się łza zakręciła w oku, bo nie sądziłam że to na mnie padnie.
Chociaż ślub mają dopiero w 2014 r to ja już się cieszę że Kate się układa. Ale moja Zuzanna również bierze ślub. W przyszłym roku. :)
A ja sobie obiecałam, że jeśli żadna z nich mnie nie zaprosi ( ba tak też może być ) to i tak nawet jako nieproszony gość pojawię się w kościele.

Trochę im zazdroszczę... My to chyba tylko cywilny i to jeszcze wieki przed nami. Ale ja nie nalegam, moja połówka też nie nalega...
Hmmm a może zacznę nalegać...
Na razie tyle... postaram się teraz pisać codziennie :)
Może nie takie długie posty, żeby Was nie zanudzić:)
Ale chociaż krótkie tak dla przypomnienia że jestem :)


A to jest nasza " Święta Trójca "
Zuzanna, ja i Kate

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz